Blog > Komentarze do wpisu

Byle się nie zagotować...

   Mało mi brakuje...

   ...kiedy bioojciec dzwoni i twierdzi, że złośliwie wyjeżdżam z rodzinnego miasta w I dzień świąt do rodzinnego miasta Męża, żeby mu utrudnić kontakty z dzieckiem

   ...kiedy piszę mu maila, co Córeczka sobie życzy na święta, bardzo konkretnie, bo Córeczka ma w tym roku skonkretyzowane życzenia, a ten się wije jak piskorz, bo mu taki zakup nie pasuje (są dwa życzenia- jeden trzykrotnie droższy od drugiego; pierwszy, droższy bierzemy całą rodziną na siebie, on ma zakupić ową tańszą zabawkę; przecież stówa z kawałkiem to aż 1/3 kwoty alimentów, więc duże obciążenie, nie?)

  ...kiedy wkurza się, gdy mu mówię, że zawsze zapraszamy, czy to było we Wro, gdy już teraz, w Gdańsku. We Wro rok i 3 miesiące dziecka nie widział, potem, tuż przed przeprowadzką miał jakieś służbowe przyjazdy, wtedy Córeczka znalazła się w jego grafiku. Jak nie ma dziecka podanego jak na tacy w rodzinnym mieście to jedyne co umie powiedzieć, to to, że mu utrudniam kontakty (choć w wyroku o widzenia raz powinien się spotykać u siebie, raz u mnie...)

  ...kiedy ma pretensje, że nie dzwonię i zdaję mu sprawozdania, kiedy sam dzwoni rzadko, raz na 2-3 tygodnie. Że nie dzwonię składać życzeń jemu czy jego rodzicom, kiedy i on nie dzwoni z życzeniami a jego rodzice od ponad 8 lat wiszą mi słowo "przepraszam", nigdy nie zadzwonili do mnie żeby porozmawiać z dzieckiem i Córeczka wciąż zapomina ich imiona... Ponad rok temu, powiedziałam mu to wprost i przy świadku, że to jest jego broszka interesować się dzieckiem i nawiązywać kontakt, nic się nie zmieniło

   ...kiedy wspominam rozmowę po naszym ślubie, kiedy przedstawiłam Męża i bioojca i powiedzieliśmy mu, że zmieniliśmy Córeczce nazwisko, z mojego panieńskiego, a ten stwierdził, że byłoby nawet lepiej, jakby miała moje panieńskie, a nie nasze wspólne; że sprawdzi, czy rzeczywiście nie ma w kwestii nic do powiedzenia, bo jak nie ma, to OK, ale jak ma, to on się nie zgadza (taka postawa przywodzi mi na myśl tylko jedno: pies ogrodnika)

   ...kiedy tak bardzo chce mi udowodnić, że się interesuje dzieckiem, że tylko on ma prawo być nazywany tatą i taki jest troskliwy, a np. nie wie (jak się okazało we wczorajszej jego z Córeczką rozmowie) że młoda marzyła kilka miesięcy o gitarze i dostała ją w zeszłym roku pod choinką...

 

    Nie ma go w naszym życiu na co dzień, Córeczka sama bardzo rzadko go wspomina, kiedy by zawołała, że chce z nim porozmawiać, to dam mu znać właściwie od razu... Ale kiedy już jest jakiś kontakt, musi podnieść ciśnienie do granic wytrzymałości. Umówiłam Córeczkę na wizytę u niego koło południa w Wigilię i już się niestety obawiam utraty humoru...
  Rzadko kiedy się żalę, ale dziś za bardzo mnie nosi, wybaczcie.

  

wtorek, 17 grudnia 2013, cinnamon.tea

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Asia, *.81-167-141.customer.lyse.net
2013/12/17 18:00:18
Niestety nie każdy facet ma klasę i czasem nam, kobietom, zdarza się na takich bez klasy trafić. Na szczęście Córeczka ma już teraz oboje rodziców i nie musisz się martwic np. brakiem męskiego wzorca w domu. Nie daj sobie zepsuć szczęścia rodzinnego obecnością bioojca, bo pojawia się rzadko. Z drugiej strony, masz dzięki niemu Córeczkę, wiec są ( były ) pozytywy jego istnienia.
-
2013/12/17 18:28:29
Tak, ja widzę te pozytywy i bardzo je doceniam :) Ale momentami (tylko momentami) normalnie trafia mnie szlag. A tej przedświątecznej "radości" w tym roku jest wyjątkowo dużo.
Cztery lata na niego poświęciłam, a jak przyszło co do czego, to ja z Córeczką poszłam do przodu, a jemu od tamtej pory chyba tylko egoizm urósł, sorry...

-
Gość: eM., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/12/17 21:09:16
przyznam szczerze... potrafią być gorsi. To co ludzie sobie robią, wytaczają procesy, ojciec próbuje odebrać matce prawa - tak na złość - no masakra. Wychodzą z ludzi największe podłości, aczkolwiek to co wyprawia bioojciec Małej to zaiste - żenada!! Do szału mnie doprowadzają tacy tatusiowie, a z tym nazwiskiem to już go na prawdę poniosło! Tatuś z Bożej łaski. Jestem prawnikiem i wiem, że jak tata chce to potrafi na kilka godzin widzeń (bo na więcej stuknięta matka nie pozwala) albo tylko po to, żeby pocałować klamkę przejechać z gór nad morze i to kilka razy w miesiącu i nie ma dla kochającego ojca granic. Niech nie chrzani to utrudnianiu kontaktów - sam je sobie utrudnia.

Zaciśnij zęby, niech spędzą kilka godzin razem a potem cieszcie się Sobą, Świętami - wszystko będzie dobrze :)

Pozdrawiam ciepło z Wro - eM.
-
Gość: Melisa, *.static.kolnet.eu
2013/12/17 21:51:40
dla mnie on zupełnie nie dorósł do roli ojca... Niestety... A przecież jak urodziła się Córeczka miał ok. 20 lat o ile dobrze liczę... Nie jest to mało. Zabrakło po prostu dojrzałości, bo nawet 15 latek mógłby stanąć na wysokości zadania w takiej sytuacji...

najważniejsza jest Córeczka. Myślę, że wcale nie cierpi z powodu zachowania ojca, ponieważ ma Twojego Męża, który tą rolę wypełnia w codziennym życiu. I daj Boże, żeby nigdy z powodu swojego bioojca nie cierpiała...
-
Gość: astazja, *.kielce.hypnet.pl
2013/12/18 10:47:04
No i dlatego często myślę, że gdy bioojciec od początku jest niepewny, to lepiej od razu pozbawić go praw rodzicielskich.Nie będzie co prawda tych marnych 3stów miesięcznie alimentów, ale nie będzie tez kłopotów przy świętach, przeprowadzkach i wyjazdach.I ogólnej szrpaniny.
-
2013/12/18 12:34:59
Astazjo, owszem, można wnioskować o nienadawanie praw rodzicielskich, ale sądy nie wszystko robią po Twojej mysli w takich sprawach... I to już nie jest kwestia chcę- nie chcę...
Created by Wedding Favors Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Od 15.03.13
Dodatki na bloga