Blog > Komentarze do wpisu

Panienka z okienka... albo raczej kocurek :)

Nasz kocio kochany- eksploruje mniejszy balkon, czasami tak, że lubi sobie usiąść na parapecie u Córeczki, ale od zewnątrz :) Na szybko robiłam mu przedwczoraj zdjęcia :)

Jeśli to w ogóle możliwe, to Kot jest jeszcze większym przytulakiem niż wcześniej. Teraz będzie się platał pod nogami i miauczał do skutku, a jak to szybko nie pomaga, to zwala się na bok, pokazuje brzuszek... i jak tu go nie pogłaskać :)

Kot łagodzi nam obyczaje, rozbawia, grzeje... właściwie same przyjemności :) No, może poza tym, że sierść jak latała, tak lata, więc razem z Kotem, jego karmą i żwirkiem obowiązkowo mamy też zapas rolek do ubrań :P Trochę teraz walczę z kołtunkami, które znajduję w jego portkach i na podbrzuszu- trochę mu kręcą się tam włosy, trochę AZSu popchłowego zostało (nawet nie pamiętam jak to schorzenie się do końca nazywa, tak czy inaczej, jak go pchełki dorwały w czerwcu to odwiedzaliśmy weta i aplikowaliśmy różne środki bo strasznie się drapał i wyrywał włosy), jak się drapie, to o kołtuny łatwo. Więc siedzę i go czeszę, on to uwielbia... gdy jest czesany w odpowiednich miejscach. Portki do tych  miejsc nie należą, więc uprawiam akrobatykę domową stosowaną, żeby móc go porządnie wyczesać...

Szukam zresztą Norwega dla moich rodziców, bo są Kotem zachwyceni- nie dość, że to ładne, to bezproblemowe i kochane, a mamie okłady z ciepłego mruczka na stawy z reumatyzmem mogą pomóc ;) Gdy mama przyjechała do nas na ferie zimowe, to Kot kładł się jej na chorym biodrze i siedział po 2-3 godziny ciurkiem.

Po tych kilku miesiącach właściwie tylko kwestia żwirku jest nieuregulowana- mokra karma: saszetki z Felixa oraz cały asortyment z Rossmana (dużo smaków :)), świeży kurczak, tuńczyk (z puszek z sosem własnym- umie Mężowi kraść ze stołu niemal :D); sucha karma- chyba najbardziej to on PurinęOne lubi więc staram się mu ją kupować. Woda- o ile nie ma superupałów to tylko gdy mu puszczamy ciurkiem z kranu w wannie. Nawet nie ma sensu miseczki napełniać ;P Ma witaminki na tą swoją sierść i dzięki temu cudownie odrasta mu ogon (może kiedyś uda mi się znaleźć zdjęcia dla porównania) i już teraz ma świetną kitę, a nie pędzel (najpewniej to były kwestie stresowe, że sobie wyrywał włosy z ogona). Z Rossmana Kot dostaje też swój przysmak (nazywa się "magiczne chrupki") i kabanosy dla kota. Ostatnio rozważam zmianę używanego od kilku miesięcy żwirku silikonowego na żwirek naturalny Cats Best, bo ponoć bardziej wydajny jest, i zbryla się, a nie rozpada na wiórki, jak używany przez nas kiedyś żwirek naturalny. Z silikonowym wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że Kot ma niesamowicie wydaje nerki i schodzą nam najczęściej 3 opakowania na miesiąc... :)

Kot co rano już czeka, aż wstaniemy- ostatnio śmiałam się, że mu się czas niegłaskania skraca, bo ok 20 minut przed moim budzikiem staje przy łóżku i miauczy- wcześniej czekał na budzik. Potem idzie ze mną budzić Córeczkę, której włazi do łóżka i niemal "całuje" :) Fantastyczne to jest :) Potem niestety opuszcza Córeczkę, bo wie, że pańcia- znaczy się, ja- da pić, jeść i w razie czego to jeszcze posprząta... raz "grubszą" zawartość kuwety, innym razem, gdy się zdarzy, to co wyjdzie "górą" ;P Dzisiaj jednak miałam odmianę- zbierałam szczepki żyworódki, bo Kot przewrócił doniczkę i się maleństwa posypały z rośliny- matki. Ot, atrakcje :)

poniedziałek, 20 października 2014, cinnamon.tea

Polecane wpisy

Created by Wedding Favors Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Od 15.03.13
Dodatki na bloga