RSS
środa, 26 grudnia 2012

    Dzień po kolejnych urodzinach Jezusa mam chwilkę, żeby przypomnieć, że o Was pamiętam :) Fajnie że jesteście :)

 

    A my jesteśmy po naszej pierwszej wspólnej Wigilii, po "studiówce poślubnej", odpoczywamy, zbieramy siły, bawimy się z Córeczką, ja się uczę- święta idealne :)

18:11, cinnamon.tea
Link Komentarze (4) »
niedziela, 16 grudnia 2012

... skąd to wiem?

 

    Córeczka do swojego standardowego kubka z kakao dostaje świeżo upieczone pierniczki :)

    W tym roku będą pierniczki zwierzęce- młoda dostała od Mikołaja foremki- wykrawaczki w kształcie dzikich zwierząt. Więc na naszej przepięknej choineczce poza czerwonymi bombkami i kokardami zawiśnie m.in. krokodyl, kangur i nosorożec :D

    Niestety jestem chora. Od 1,5 tygodnia męczą mnie oskrzela, a już nie mogę sobie pozwolić na zwolnienie więc męczę się tak sama ze sobą, na obu uczelniach. Mam nadzieję że mi już się polepszy teraz (od 1,5 miesiąca zdrowa byłam tylko jakieś 10 dni...) i mikroby nie przeskoczą już na Męża ani na Córeczkę, która na razie trzyma się nieźle.

    O obiadkach już pisałam, ale mi skasowało notkę, więc obiecuję zrobić podejście nr 2 :P

poniedziałek, 03 grudnia 2012

    Staram się nie dawać spadkom ciśnienia, ale jednak mój organizm ogólnie niczego nie chce.

    W piątek- odrzut w krwiodawstwie. Hemoglobina za niska, hematokryt za niski, coś jeszcze nie tak- muszę poprawić dietę i suplementować witaminę B i kwas foliowy.

    Dzisiaj- kolejny atak żołądka. Chyba w podsumowaniu obiadowym tego tygodnia jako poniedziałek nie napiszę nic bo hmm obiad wszedł i wyszedł. Wchodził z przyjemnością, wychodził z wielkim bólem brzucha. Teraz jestem osłabiona, zimno mi, nogi mi się trzęsły... Postanowienie jeszcze na ten rok: wyżebrać skierowanie do gastrologa albo gastroenterologa. Ehh...

   Mąż się poddał- dzisiaj wrócił szybciej z pracy i przeleży do środy w domu. Mam nadzieję że to mu rzeczywiście pomoże i wyzdrowieje tak całkiem... Przynajmniej Córeczka przestała kaszleć (miała taką godzinę w ciągu doby, rano, kiedy kaszlała, poza tym- cisza), więc mamy już jakieś dobre wieści :) Właśnie ćwiczy na akrobatyce.

     A jak Córeczka nie ćwiczy, to bawi się na korytarzu z sąsiadeczkami. Jest najstarsza, więc rozstawia te dziewczynki po kątach, trochę jej studzimy ten zapał i oficerski ton, ale ogólnie widać jaki to przywódczy typ :P Za to w przedszkolu, pomiędzy dzieciakami niepełnosprawnymi to wzór empatii- zastanawiam się czy młoda ma więc rozdwojenie jaźni, czy też świetnie się dostosowuje do sytuacji. Moja osobista rodzicielka mnie chwaliła za to drugie (a powiedzmy sobie szczerze, nie za często to robi w mojej obecności), więc jeśli Córeczka to wzięła po mnie, to nie mam nic przeciwko :) Z drugiej strony- charakterologicznie ogólnie jest podobna do mnie, tak samo (ponoć) głośno i dużo gada, popisuje się- uff, dzięki niej mocniej doceniam moich najbliższych, bo to nie jest najprostsze w wytrzymywaniu :P

    Dzisiaj z kumplem oglądaliśmy kryteria przyjęcia na doktorat i wyszło mi, że gdybym startowała w tym roku, to przeliczone na szybko moje punkty dałyby mi miejsce mniej więcej na progu stypendium doktoranckiego. Do tego dążymy, moja promotorka nie chce zostawić nas z pustymi rękami i ostro pracujemy żeby on na II roku doktoratu, a ja od początku swojego dostawać stypę. Musi się udać przecież, nie? :)

    Na dziś pozdrawiam i się żegnam- muszę odsapnąć od żołądkowych atrakcji, przywieźć do domu, ogarnąć i położyć Latorośl spać i pojedziemy na zakupy. Mam w planach upiec coś jeszcze w tym tygodniu, i chcę sama sobie do tego zrobić lukier plastyczny. Ciekawe czy się uda...

niedziela, 02 grudnia 2012

Poniedziałek- mieszanka w JeszIleChcesz w Toruniu- boski lokal :) Jadłam m.in. tartę ze szpinakiem, kulki jaglane, pałki z kurczaka, sałatkę cesarską, naleśniczki z serem i owsiane kulki rafaello, buraczki z marchewką, wypiłam kawę... i na pewno coś pominęłam. Jako studentka za wyżerkę (a zjadłabym więcej gdyby nie brak czasu, było np. spaghetti aglio olio, dwie zupy do wyboru, galaretka...) z ciepłymi napojami dałam całe, caluśkie 12 złotych :) (www.jeszilechcesz.com)

Wtorek- pomidorowa z makaronem. Czyli przerobiony weekendowy rosół :) Z przecierem od moich rodziców i suszonymi, sproszkowanymi pomidorami, które dostałam jako gratis do makaronu- wyszła całkiem niezła :)

Środa- nie miałam czasu na jedzenie. Zrobiłam choremu Mężowi i Córeczce placki ziemniaczane, sama za nimi nie przepadam. Więc w drogę na akrobatykę Córeczki zabrałam jeszcze ciepły ryż parboiled posypany przyprawą garam masala, którą tego dnia dostałam od koleżanki która niedawno odwiedziła Wielką Brytanię.

Czwartek- Mielone, z ziemniakami i buraczkami. W środku- marchewka, tarty ser parmino, z odrobiną kaszy manny, za to bez grama bułki tartej czy namaczanej w mleku. Mąż bardzo lubi moje mielone :)

Piątek- poszliśmy na łatwiznę i kupiliśmy pierogi z kapustą i grzybami :P

Sobota- zupa "królewska" i... mielone na drugie danie, wersja Teściowej. Plus jej ciasto drożdżowe ze śliwkami i moje, niezbyt udane bezy.

Niedziela- obiad u Teściów, imieninowy, więc baaardzo bogaty :) Rosół obowiązkowo, potem ja jadłam klopsy w sosie grzybowym, kawałek schabowego, ziemniaki i buraczki. Plus moje ciasto czekoladowe z nutą piernikową i z konfiturą śliwkową i kolejna blacha drożdżowego, mniam!

 

     Właśnie wróciliśmy od Teściów, Mąż zmaga się z coraz mocniejszym przeziębieniem, a ja- bólem zęba (znów). Mam nadzieję że początek grudnia okaże jednak dla nas łaskawy i będzie to bardzo udany tydzień!

21:19, cinnamon.tea
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Created by Wedding Favors Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Od 15.03.13
Dodatki na bloga