RSS
wtorek, 15 grudnia 2015

Taki tekst słyszy się powszechnie. A my mówimy, że niekoniecznie :) 

Synuś jest dzieckiem, które można zapakować do samochodu, do wózka, i zabrać ze sobą bez problemu. Chyba lubi jazdy, dowolnie czym :) I przesypia trasę. 

Noce to jedna albo dwie pobudki (liczę do momentu, w którym dzwoni budzik Cinnamonowego) więc też bomba, z tym że przed karmieniem Twarożek (chwilowo tak go nazywamy :)) bawi się, kręci nosem (niemal dosłownie), dopiero po chwili takiego kapryszenia łapie "jadłodajnię" jak trzeba i się posila. Je dużo, najchętniej z obu piersi, bywa że się krztusi, więc chwilę to trwa i wymaga mojej/naszej uwagi. Po karmieniu, odbeknięciu, zmianie pieluszki następuje jeszcze czas skrzypienia, wzdychania, mruczenia, jęczenia, kręcenia się... To jest moment chwilowej frustracji, bo dziecię zadowolone, ale nie śpi, a my spełniliśmy obowiązki, jesteśmy blisko, a on... nie śpi :P Na noc w pieluszkach są dwa wkłady, żeby maluszek miał zapewnioną suchość. 

Synek zaczyna reagować na nas- najpierw poza piersią uspokajał się... na dźwięk piosenek śpiewanych przez Córeczkę. Niesamowite! Teraz zatrzymuje wzrok, miałam wrażenie, że wczoraj Synek uśmiechnął się do mnie świadomie, ale będę to weryfikować przez następne dni :)

Miesiąc temu wyszliśmy ze szpitala... cieszę się, że udało się nam powitać maluszka wspólnie, w miarę szybko, bez dramatów. Mąż odpowiada na "1000 pytań do" od mojej rodziny, bo jest to pierwszy poród w rodzinie, podczas którego towarzyszył tata :) W szpitalu było ciasno, dwa dni "pomieszkaliśmy" na porodówce, potem dopiero znalazło się dla nas miejsce na położnictwie. Poza tym- bomba. Dobrze, że wystarczył tylko dzień naświetlań Twarożka, bo nie wiem, czy wyrobiłabym fizycznie (całą noc nie spałam, bo mały się kręcił pod lampami i ściągał swoje "okularki"). Teraz Synek ma o kilogram więcej niż przy narodzinach, a tak jak wsadzaliśmy go do kombinezonu i w całości mieścił się w "kadłubku" (aż zawijaliśmy puste rękawki i nogawki), tak teraz powolutku nóżki i rączki sięgają swoich miejsc. Trochę walczymy z pozostałościami pępuszka, codziennie pędzluję go spirytusem i sypię dermatolem i mam nadzieję, że całość do końca roku zejdzie. 

Czy muszę wspominać, że cała rodzina zachwycona? Córeczka wczoraj mi powiedziała: dziękuję że spełniłaś moje największe marzenie i urodziłaś mi braciszka :)

PS. Ja nie z tych, którzy w miesiąc po porodzie wracają do wagi sprzed ciąży... Ale powolutku, powolutku zaczynam "wyglądać". Cinnamonowy nakazał mi od nowego roku wychodzenie samotne z domu, dla zdrowia, także psychicznego. To chyba sobie na zumbę pochodzę :) 

A to nasz misiaczek, kiedy skończył miesiąc:

11:29, cinnamon.tea
Link Komentarze (2) »
piątek, 04 grudnia 2015

 Nasz Synek rośnie jak na drożdżach, zbieramy pochwały od lekarki i położnej :) I jest nam dobrze (choć chodzimy niewyspani :P)

 Jutro pierwsza większa wycieczka- jedziemy do mojego Rodzinnego Miasta. Trzymajcie kciuki, żeby malutki przespał jazdę (tak jak przesypia spacery i jazdy autem dotychczas)

 

01:00, cinnamon.tea
Link Komentarze (2) »
O autorze
Created by Wedding Favors Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Od 15.03.13
Dodatki na bloga