RSS
sobota, 11 marca 2017

Mogę rozmawiać o tym, co się nam przydarzyło. Dzięki temu mogę dzielić się swoim doświadczeniem, ale i uświadamiać innych. Przeraża mnie to, ilu kobietom przydarza się poronienie. I zadziwia to, że tak mało wie, jakie ma prawa czy możliwości. 

Mało kto wie
że można uzyskać skrócony urlop macierzyński po poronieniu (8 tygodni)
że można wykonać badania genetyczne nawet w przypadku pustego jaja płodowego (bzdurą jest to, że tam nigdy nie było żadnego dziecka... po prostu przestało się rozwijać bardzo szybko. Ale jego DNA jest w pęcherzyku ciążowym i żółtkowym, można je wyodrębnić, poznać płeć- dzięki temu uzyskać prawo do urlopu, rejestracji i zasiłku pogrzebowego), można też zebrać materiał podczas poronienia w domu 
że można dzieciątko pochować, choćby było baaardzo malusieńkie
że można uzyskać zasiłek pogrzebowy po pochowaniu maleństwa

Równie dobrze można wyjść ze szpitala z kilkoma dniami L4 i zostawić to wszystko za sobą. Dzieci po poronieniach w takiej sytuacji są odbierane raz na jakiś czas ze szpitala i chowane we wspólnej mogile. Całość jest organizowana przez fundację która się tym zajmuje.

Obie drogi mogą być te najlepsze dla danej mamy, rodziców. Obie mogą powodować pewne... smutki. 

Ja wspominałam, że zdecydowaliśmy się na badania. Zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili, na pół godziny przed wprowadzeniem mnie w narkozę do zabiegu. To nie była łatwa ani tania decyzja. Ale po czasie tym spokojniejsi jesteśmy, że te badania zrobiliśmy. Najtrudniej było na początku- że dowiedzieliśmy się, że to był chłopczyk, nasz drugi synek, i gdy musieliśmy wybrać mu imię, na szybko, w smutku. Dobre jest to, że mogliśmy poczekać z pochówkiem. Gdyby każdy po śmierci swojego bliskiego mógł się ogarnąć,uspokoić, zebrać dokumenty i zgłosić się do zakładu pogrzebowego po ponad miesiącu...

Jak widać, to wszystko jest procesem. Trwa. Musi. Bo czas musi przejść żeby zacząć się leczyć. I tak się trzymamy- czy to wiara, czy miłość, czy rozsądek, przechodzimy przez to wszystko chyba całkiem nieźle. Ale to musi potrwać jeszcze.

Patrzę na Syneczka, naszego kochanego urwiska, pogodnego, wszędobylskiego Synka, i my 


22:21, cinnamon.tea
Link Komentarze (3) »
O autorze
Created by Wedding Favors Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Od 15.03.13
Dodatki na bloga