RSS
sobota, 11 kwietnia 2015

   Jak sobie pomyślę, ile się pozmieniało przez ostatnie 1,5 miesiąca, a co nas czeka... Głowa mała!

   Szczęśliwy test robiłam 7 marca, totalnie bez przekonania- byliśmy z Cinnamonowym Mężem chorzy niemal całe zimowe ferie, i nastawiłam się trochę, że nic się nam nie uda zdziałać w tym miesiącu. Wszystko się jednak samo poprzestawiało i sprawiło nam wspaniałą niespodziankę :)

   Miałam wielką przyjemność powiedzieć Mężowi o dzieciątku w niezwykłym miejscu- tego dnia urządzaliśmy Córeczce urodziny w gdańskim Ratuszu Głównego Miasta, gdzie Muzeum Historyczne Miasta Gdańska oferuje urządzanie urodzin. Dzieci się bawiły z animatorką (zresztą bardzo polecam takie muzealne urodziny, jesteśmy bardzo zadowoleni), a ja w Sali Białej dałam mu maluteńkie skarpeteczki z napisem "I love dad" i powiedziałam, że chyba się udało. Łez szczęścia było bez liku :) Mąż cieszy się niesamowicie, aż miło to odczuwać :)

   Uznaliśmy to za niesamowity zbieg okoliczności, bo dwa dni wcześniej Mąż miał pewien telefon, tego samego dnia wieczorem pojechał na pewne spotkanie i... obecnie jestem na jakiś czas słomianą wdową, z mężem na Dolnym Śląsku! Co dalej- zobaczymy. Mamy kilka możliwości, jeszcze wszystko się może ładnie wyklarować. Na pewno nie pozwolimy, żeby rozłąka się przedłużała, bo i Córeczka, i Ziarenko... i my sami jesteśmy typami nieprzepadającymi za rozstaniami.

   Niestety, mając porównanie ciąży sprzed 10 lat, a teraz, muszę przyznać, że początki wtedy były kompletnie bezproblemowe!!! Cztery dni po pierwszym teście pojawiły się bóle brzucha i krzyża, i praktycznie są stale. Pierwsze dwa takie tygodnie były męką, przychodziłam z pracy i natychmiast kładłam się, więc niezbyt do życia byłam. Teraz lekko to odchodzi, łatwiej mi z tym żyć, ale komfort funkcjonowania jest... słaby. Później doszły też inne... niepokojące objawy, nie wdając się w szczegóły, dostałam progesteron na podtrzymanie. Po tygodniu wciąż nie minęły do końca, zwiększono mi dawkę. I tak sobie grzecznie łykam te tabletki, do tego witaminki, kasy tyle, co za pieluchy ;) ale po zobaczeniu Ziarenka na USG, i jego bijącego serduszka, jestem na pewno spokojniejsza. To jeszcze nie koniec strachu- w połowie maja, z końcem pierwszego trymestru, będę pewnie spokojniejsza, ale sporo zagrożeń związanych z wczesną ciążą jest za nami. Poza chodzeniem do pracy staram się nie przemęczać, nie zamęczać, nie przejmować (ja? to w ogóle możliwe?) i pozytywnie patrzeć na następne miesiące. :)
I pomyśleć, że z Córeczką miałam tylko mdłości, a pod koniec 3. miesiąca poszłam na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy! Teraz to jak Mount Everest...

 

    Obecnie mam dodatkową atrakcję- we wtorek przed świętami zaziębiłam się w pracy, ciągnęło mi się to i właściwie dalej ciągnie, i pani doktor w ten wtorek wpakowała mnie w regularne L4, bo wirusy dla ciąży niebezpieczne, i mam wyleżeć porządnie. Z odsieczą pojawił się tata- pojechał do Gdańska z nami, i był do dzisiaj, robił wszystko, a ja nie musiałam palcem kiwać. Wałówki mamy na 3-4 dni :)

    A Córeczka... no właśnie, Córeczka! Za miesiąc ma I Komunię Świętą! Byłam zachwycona, jak wróciła w czwartek z dziadkiem z zakupów, z albą, wiankiem, świecą- wygląda przepięknie :) Jeszcze troszkę młoda musi "pozdawać" przed Komunią, ale nie sprawia jej to jakiegoś wielkiego kłopotu (uff!). W szkole jest całkiem nieźle, czytać Córeczka nie lubi na akord, za to np. recytacja jej się podoba :) Wciąż artystycznie, wokalnie, jest chwalona i wypychana na konkursy, co sprawia nam dużo radości. Wciąż interesuje się różnymi zajęciami "logicznymi" i rozmyślamy, jak ją do tego zachęcać- nie jesteśmy szachistami itp., ale jak dziecku się podobają takie gry, to może trzeba, choćby dlatego, że jej to sprawia radość i rozwija. Poza tym Córeczka jest typem słodko- gorzkim, bo jak zaczyna pyskować, to czasami nie wiemy, z której strony ją "podejść", żeby sama się nie wkręciła w taką spiralę, której potem sama żałuje... Z rodzeństwa się bardzo cieszy, zresztą od dawna powtarzała, że chciałaby mieć brata albo siostrę :)

    Z małych ciążowych radości- wczoraj dotarły do mnie moje pierwsze spodnie ciążowe :) W normalne jeansy nie mieszczę się wcale, musiałabym chodzić z rozpiętymi (już!)

czwartek, 09 kwietnia 2015

Masa czasu na marzenia i rozmowy

pół roku działań

i doczekaliśmy się :)

 

Tak! Będzie kolejne dziecko w rodzinie! :D

Nie idzie tak łatwo, jak 10 lat temu, z Córeczką, czuję się... słabo, ale Ziarenko jest, rośnie i ma teraz jakieś 2 cm :) Zaczęliśmy trzeci miesiąc ciąży w tym tygodniu, z nadzieją, że wszystko będzie dobrze.

Jesteśmy przeszczęśliwi :)

O autorze
Created by Wedding Favors Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Od 15.03.13
Dodatki na bloga