RSS
sobota, 31 maja 2014

Staram się nas aktywizować, więc chętnie korzystamy z gier miejskich- w zeszłym tygodniu pobiegałam z Córeczką po okolicach Hewelianum (na pewno postaram się kiedyś rozwinąć temat Hewelianium, bo warto), przyniosłyśmy do domu torebkę "seed bombs" oraz trochę nagród.

Mamy na razie dużo szczęścia, jeśli chodzi o pogodę- cały tydzień może być kiepsko, ale w weekend znajduje się dla nas słońce i pogoda, i oczywiście bywamy na plaży. W zeszłą sobotę pomiędzy upałem a kolejną partią pogody była burza i grad (kulki na naszym balkonie miały ok 3 cm, więc dość porządny był), ale później wybraliśmy się na małą plażę na Westerplatte. Córeczka dostała koszulę Męża i tak sobie moje Miśki wędrowały po plaży:

fajna faktura piasku po deszczu, nie? :)

No a ja dziergam poza tym, dziergam intensywnie, torba którą Córeczka ma na pierwszym zdjęciu też moja ;) A tuta

j taka maleńka jak dla mnie rzecz, chyba narobię tego więcej :)

W pracy miałam straszliwie dużo wyczerpującej fizycznie pracy, mam nadzieję że od wtorku trochę się uspokoi i będzie luźniej. Proszę trzymać kciuki!

A ja sama dochodzę do wniosku, że od czasu do czasu jest mi potrzebne bycie zupełnie sam na sam- wyjście samej z domu, i przebywanie zupełnie samej w mieszkaniu. Szybko, jak na mamę ponadośmiolatki, nie? :) Myślę że to może być konsekwencja tego, że widzę, że moi współpracownicy zaraz po pracy robią to lub tamto, a ja... szybko- szybko lecę odbierać dziecko ze szkoły. W wakacje Córeczka pojedzie na jakiś czas do jednych i drugich dziadków i chyba liczę na to, że pozwiedzam, poszwendam się... że będzie inaczej.

poniedziałek, 26 maja 2014

   Minęło 5 niesamowitych lat poznania Męża.

   Teraz już nie wyobrażam sobie życia bez niego i kocham, kocham, kocham coraz bardziej :)

 

   Jesteśmy zupełnie gdzieś indziej w porównaniu do tego równie upalnego majowego dnia, w którym się poznaliśmy. Przetrwaliśmy w wieeelu ciężkich sytuacjach, i wychodzimy obronnie ze wszystkiego. Jest dobrze. Jest pięknie :)

 

15:17, cinnamon.tea
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 19 maja 2014

Po 12 godzinach w pracy (Sytuacja Bardzo Wyjątkowa była dziś) chwileczka dla siebie.

W sobotę miałam trochę wychodnego i pojechałam na podbój Gdańska (tak, nie tego całego miasta, tylko Gdańska-Gdańska, czyli Głównego Miasta). I wstyd przyznać, że obejrzałam w jedną noc więcej wartościowych wnętrz tego miasta niż przez ostatnie niemal 8 miesięcy!

Rynek Staromiejski- wystawa Gdańsk Niezaistniały i dłuższy film o Janie Heweliuszu. Bardzo dużo się dowiedziałam i cieszę się z tej nowej wiedzy. Pomnik Heweliusza stoi tuż obok tego pięknego budynku (a w piwnicach Rynku Staromiejskiego Heweliusz dzierżawił powierzchnie magazynowe dla swojego piwa) i bardzo go lubię- mam fajne fotki przy nim zrobione podczas podróży poślubnej:

Potem była Kamienica Gotyk, nastarszy zachowany budynek mieszkalny w Gdańsku, otwierający ulicę Mariacką i śmiesznie opisana historia romansu Kopernika i jego gosposi (i ponoć dalekiej kuzynki). Kawałek Torunia na Głównym Mieście :)

Dwór Artusa- must see dla każdego, bo ta sala naprawdę jest niezwykła! Największy, świetnie zdobiony piec kaflowy w Europie zachwycił nawet na zdjęciu Córeczkę :)

Ostatnim przystankiem dla mnie (już słaniałam się na nogach, a kolejki w wielu miejscach były bardzo długie) była Strefa Historyczna Wolnego Miasta Gdańska. Ile się dowiedziałam o tym, jak wyglądało to miasto w latach 20 i 30 XX wieku! Warto, warto, jeszcze raz warto- polecam!

 

polecam, żałuję że Noc Muzeów nie jest co miesiąc... i idę spać. Dobranoc!

czwartek, 15 maja 2014

Rodzina, wersja I: Córeczka. Czemu ja nie liczę jako przeczytanych wszystkich tych książek, które jej czytam na dobranoc? Przecież czytam niemal codziennie, 8-20 stron, zależnie od wielkości książki i pory :) Córeczka coś tam zaczęła już sama czytać, popularne teraz ksiażeczki o zwierzakach autorstwa Holly Webb a dla takiej ośmiolatki, której lepiej idzie liczenie, te prawie 40 przeczytanych samodzielnie stron to wielkie osiągnięcie ;)

Rodzina, wersja II: Sis. Moja Sis, kiedy tylko może, próbuje mnie przekonać (tudzież narzucić, co czasami się jej miesza...) do literatury iberoamerykańskiej, szczególnie to Mario Vargasa Llosy, szczególnie do jednej jego ksiażki- "Rozmowy w katedrze". Jej standardowym tytułem przelewu do mnie jest "czytaj Rozmowę w karedrze" :P. Mam nawet własny egzemplarz, podarowany mi przez nią, który obecnie robi rundkę po rodzinie i znajmych i mało kto daje tej książce radę. Założyłam, że spróbuję do niej podejść (ponownie) w tym roku, zobaczymy, z jakim skutkiem...

Rodzina, wersja III: Mąż. Ostatnio doszłam do wniosku, że nie ma szans, żeby jedno z nas przeczytało ksiażkę, którą niedawno przeczytało to drugie. Mąż, gdy mu się ksiażka spodoba, nie tylko "musi, musi!!!" opowiedzieć mi ją, bywa że czyta mi co lepsze fragmenty :D Jak mówię, że sama chętnie coś przeczytam, to to nie działa, nie wytrzymuje, a to opowiadanie sprawia mu masę radości :) Teraz znowu ja się powstrzymuję, bo udało mi się z półki w bibliotece wziąć "Sześć lat później", zupełną nowość Cobena, i zarys intrygi bardzo się Mężowi spodobał. Walczę więc ze sobą bardzo, bardzo :)

u nas na półce obecnie:
Jacek Balkan- Operacja Dakar
Harlan Coben- Sześć lat później
Zbigniew Miłoszewski- Bezcenny
Małgorzata Klunder- Mord na zamku
... a Córeczka czyta "Martynkę" i wspomniane książeczki Holly Webb :)

 

niedziela, 11 maja 2014

Zaczęło się pierwsze z trzech świąt kolarskich (no, czterech, bo Tour de Pologne to też dla nas wielkie przeżycie)- Giro di Italia. Zaczęło się w Irlandii i Gdańsk podstosował swoją pogodę do Irlandii i pada codziennie. W czwartek mieliśmy taką piękną tęczę :)

rainbow, Gdańsk

 

Mam takie przemyślenia, że gdy Córeczka pojedzie do dziadków na wakacje, ja będę mogłą powłóczyć się więcej po mieście i narobię Wam zdjęć, żebyście poznali trochę więcej tego Trójmiasta :)

 

Tęcza była u nas inna wczoraj- Mąż miał urodziny, było ciasto (pycha wyszło, będę robić częściej!) i wyjście na miasto na obiad. Dobry dzień :)

 

11:47, cinnamon.tea
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 maja 2014

Napisałam notkę i mi ją blox "zjadł", normalnie myślałam, że takie rzeczy tylko na onecie... no nic to, nie ma wiele czasu już, więc zgłaszam, że u nas OK, wyjazd bardzo udany i wesoły, dziecko super, a ja... dziergam i rozwijam pasję. Pozdrawiam i obiecuję poprawę w regularności wpisów :)

08:52, cinnamon.tea
Link Komentarze (2) »
O autorze
Created by Wedding Favors Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Od 15.03.13
Dodatki na bloga