RSS
poniedziałek, 31 lipca 2017

Aż nie chce mi się wierzyć, że nie było mnie tu ponad 3 miesiące! Czas mi szybciutko przez palce leci... 

 

W kwietniu zaliczyłam wielki dół, stanęło wszystko co chciałam, żeby działało. Porzuciłam różne pomysły, jak widać i blog dostał rykoszetem... Potrzebowałam kilku tygodni na ogarnięcie się po tym co mi się zdarzyło - w połowie kwietnia znowu trafiłam na oddział ginekologiczny, okazało się że urosło we mnie coś niefajnego. W dużym skrócie- jestem pod stałą kontrolą a o ewentualnych staraniach na razie mowy być nie może... Więc stąd ten dół i w ogóle... 

Powoli jednak stanęłam na nogi i teraz jestem po prostu... zajęta. Wróciłam do szycia i właściwie teraz nie ma dnia bez wycinania albo maszyny. W maju zajechałam na śmierć moją pierwszą maszynę, chiński plastik pod tradycyjnie polskim znaczkiem :P I na dzień matki, tak się złożyło, mąż mi kupił nową, taką już super :) Do tego odkąd wyrównały mi się wreszcie hormony odrobinę wreszcie schudłam.

Stuknęło nam 8 lat razem. Szmat czasu! Mieliśmy dla siebie niewiele czasu ostatnio: mąż dużo pomagał mojemu kuzynowi w remontowaniu mieszkanka. Chłopaki się bardzo zaprzyjaźnili, kuzyn został chrzestnym Synka, teraz mąż został świadkiem kuzyna. Wesele odbyło się w lipcu i było wielkim rodzinnym, wspaniałym wydarzeniem. Dla nas na dokładkę- poza świadkowaniem męża wieczorem przyjechali teściowie i zabrali Synka na całą noc. Nie ukrywam, pierwszy raz się tak zdarzyło i przeżywałam bardzo, ale z drugiej strony wykorzystałam to na maksa- poszliśmy spać ok 5.30, wytańczyliśmy się do końca. Było warto. I było fantastycznie :) 
W lipcu zaliczyliśmy jeszcze jedno wesele, kolegi, tym razem w rodzinnym mieście męża, i sytuacja się powtórzyła. Synek z Córeczką, dziadkiem i ciocią zupełnie bezproblemowo, to raczej ja przeżywałam. 

Młody nie zrezygnował z bycia Tajfunkiem, wciąż jest go pełno. To bardzo pogodny, wesoły, stanowczy mały chłopczyk z przepięknym uśmiechem :) Ma 20 miesięcy, czyli rok i 8 miesięcy, nie mówi po polsku wcale, ale nie mam większych problemów z domyśleniem się, o co mu chodzi. Odstawiony od piersi w kwietniu, obecnie woła o butelkę w nocy, ale już najczęściej nie jest wyjmowany z łóżeczka więc my śpimy trochę wygodniej (był taki czas, kiedy Synek spał na mnie. Na mojej twarzy i szyi. W poprzek. Najgorzej jak mu pieluszka zaczynała przeciekać :P). Obserwowanie go to czysta przyjemność!

Córeczka to już naprawdę pannica. Wyższa ode mnie, 158 cm miała miesiąc temu, rozmiar buta 38, trochę przeżywa to, że tak się rozwija, bo żadna inna dziewczynka w klasie jeszcze tak wyraźnie nie dojrzewa ani też nie jest taka wysoka. Uważam, że nie ma co się martwić, poza tym jest po prostu łądna! I sama chciałabym w jej wieku mieć hm, taki biust :) Ostatnio niesamowicie się rozczytała- w tym tygodniu czyta po 40, 60 nawet 100! stron książki dziennie. Zaczęła czytać "Anię z Zielonego Wzgórza" w wakacje 2015 roku, ale jak teraz do niej wróciła... to chyba dorosła. I łyka te książki teraz :) Oby jej nie przeszło :) Córeczka jest niesamowicie odpowiedzialna i bardzo kocha brata, umie się nim zająć pięknie, czasami wręcz nas to wzrusza :) 

No, i tyle że tak powiem, na teraz. 

O autorze
Created by Wedding Favors Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Od 15.03.13
Dodatki na bloga