RSS
czwartek, 30 sierpnia 2012

 Wczoraj mieliśmy jakiś dzień- przekleństwo. Najpierw dzwonią moje koleżanki że reaktywowana na mój ślub scholka (w której śpiewałam) się nie zreaktywuje, za mało osób. A już trzy tygodnie byłam spokojna o oprawę muzyczną w kościele....

 Potem Narzeczony dostał telefon że... jego świadka nie będzie! Dobrze że tutaj ma bardzo fajną alternatywę i jego szwagier powinien przyjąć prośbę o świadkowanie na szybko, ale ogólnie samopoczucie spada przy takich "atrakcjach".

  Poza tym prognoza pogody, ta długoterminowa, zaraz obejmie nasz dzień... No i niestety nie jest to najlepsza prognoza. Na jednym serwisie jest liche słońce i... 15 stopni, a na drugim czwartek przed ślubem to 13 stopni, pełne zachmurzenie i duże opady... No ekstra :/

 

    Mamy za to dobry kontakt z naszymi wykonawcami, maile wczoraj i przedwczoraj leciały jak szalone. Alkohol też już właściwie mamy, podkład pod makijaż ślubny kupiony, wciąż jednak szukam sweterka dla Córeczki i chrześnicy Narzeczonego. Masakra, można kupić sweterek szary, różowy, amarantowy, fioletowy, żółty, ale białego za cholerę!

   Robię taki "inny" bukiet, szukałam do niego wypełnienia- najlepiej kiść sztucznych kwiatków. Nie mogłam takiej kiści znaleźć, kupiłam gałązki, poszarpałam, powtykałam... i źle to nie wygląda :) Zrobiłam sobie już całą biżuterię na pierwszy dzień, tak więc jeśli chodzi o ślub wszystko jest. Poza tym zespołem do kościoła!

  Córeczka też ma już swoje dwie kreacje, i niech już przyjdzie poniedziałek i jej własne przedszkole się otworzy! Zmęczona jestem momentami :P Ale mimo to zajmuję się rocznym dzieckiem i sprzątam, tak trochę mocniej niż normalnie- żebyśmy jako małżeństwo tutaj dobrze się czuli :D

   Do mojego rodzinnego miasta przed ślubem przyjeżdżamy w środę wieczorem. W piątek przed ślubem przyjedzie ciocia, wujek i kuzynka Narzeczonego z mężem; moja ciocia zza granicy z mężem, a razem z nimi towarzysząca im moja siostra (która będzie im robić za tłumaczkę :)). No i moja świadkowa- kuzynka chyba też dojedzie wtedy (może z całym tabunkiem- siostrą, bratem z dziewczyną i mamą). Narzeczony za to na ostatnią przedślubną noc pojedzie do domu rodzinnego, i wyjadą niemal procesją z jego miasta w dzień ślubu :) 

   Czego jeszcze nie ruszyliśmy... kwestii kwiatów w kościele. Trzeba zadzwonić. Poza tym wszystko jest albo ugadane albo obcykane- nie liczę tylko kwestii śpiewów w kościele, bo jak widać to świeża sprawa- chyba damy radę! Przyszły tydzień to będzie dla mnie tydzień klecenia podziękowań dla rodziców, ustalania playlisty na poprawiny i smarowania się kremami :P

   Mamy w swoim otoczeniu tak pozytywnych, wspaniałych ludzi, że po prostu trzeba koniecznie o tym napisać. Koleżanka mówiła że prawdziwych przyjaciół, także wśród rodziny, poznaje się przy organizacji własnego wesela- i to prawda. My jednak mamy głównie bardzo pozytywne wrażenia. Uff!

 

  Po narodzeniu Córeczki nie wierzyłam że mnie to kiedyś spotka. A jednak!

 

PS. Mała zajawka z wieczoru panieńskiego :)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

 

Niesamowicie się cieszę że już tak niedługo nasz wielki, wspaniały dzień!

Jestem szczęśliwa :)

23:56, cinnamon.tea
Link Komentarze (1) »
sobota, 25 sierpnia 2012

1. Kiedy drugie?

Kiedy zostaną spełnione warunki sytuacyjno-lokalowo-
materialne :)

2. Gdzie będziecie mieszkać po ślubie?

Tu gdzie teraz. A za rok, dwa- zobaczymy.

 3. Jak poznałaś
Narzeczonego?

W klubie, tradycyjnie :) Potem już się szybko potoczyło.

4. Jak Córeczka zwraca się do Narzeczonego?

Na razie po imieniu, ze zdrobnieniem :)

5. Czy rodzina ojca Córeczki utrzymuje kontakt z wnuczką?

Tylko przez bioojca- niedawno było to jeszcze o tyle łatwe
że wciąż razem mieszkali.

6. Jak tam z moim prawkiem?

Odpuściłam po dwóch porażkach, mam zamiar do tego wrócić
przed zrobieniem magistra.

7. Siedem prawd o mnie.

Hmmmm.... mniej lub bardziej znane :)

- Całe życie marzyłam o zostaniu lekarzem, ostatecznie
marzyła mi się specjalizacja... neonatologia albo medycyna sądowa. Ewentualnie alergologia

- Miałam kilka zwierzaków, niekoniecznie razem: chomików
pięć sztuk (dwie Śnieżki, Gapcio, dwie Daisy), świnek morskich dwie sztuki  (Lord i Lessie) i kotkę, Hingis-kę. Teraz (w zależności od warunków lokalowych) do
mieszkania marzą się nam papugi faliste albo kanarki, do większego- kot
brytyjczyk, a do domu czekoladowy labrador :)

- W ogóle nie marzę o wyjazdach pt. leżę na prywatnej plaży
należącej do mojego hotelu i się spiekam na brąz (pewnie kiedyś spróbujemy,
żeby nie było że mówimy o czymś o czym nic nie wiemy). Za to marzy mi się
Bornholm, czy w ogóle Skandynawia, Szwajcaria, Wielka Brytania i USA.

- Byłam gotowa na dożywotnią deklarację "tak, to
TEN" gdy znałam się z Narzeczonym 1,5 miesiąca. I nigdy nie rozumiałam jak
może być tak, że jak się kogoś poznaje to od razu się z nim wiąże i że po
dosłownie kilku miesiącach się razem mieszka. Życie uczy pokory :P

- Nie lubię gotowanych warzyw. Gołąbki obieram z kapusty,
marchewki z groszkiem nie tknę, kapustę i kalafiora chętnie pochrupię na
surowo. Ale pracuję nad tym!

- Uwielbiam przeróżne robótki ręczne- robię biżuterię,
kartki quillingiem, teraz z racji naszego wesela to już wychodzę z siebie-
poduszka na obrączki, biżuteria i stroik na ślub, księga gości, projektowanie
winietek i zawieszek na alkohol... Ale nie umiem szyć na maszynie. I nie
dziergam. :)

- Interesuję się kryminalistyką i kryminologią, większość
programów w stylu "Akta zbrodni" (forensic detectives) jest moja,
sporo też czytam książek w tym gatunku- Coben, Mankell, Kava... Nawet Picoult
czasami można dopisać do tej listy :P

8.  Jak rodzice
Narzeczonego zareagowali na Córeczkę, czy od razu nas zaakceptowali?

Bardzo pozytywnie i od razu zaakceptowali. Narzeczony zdawał
relację że zwrócili mu uwagę że teraz to już w ogóle musi być bardzo
odpowiedzialny itp. I od razu się Córeczce przedstawili jako dziadek i babcia.

Noszę pierścionek zaręczynowy teściowej, więc to też coś
znaczy!

9. Czy rodzice pomagają nam finansowo?

Kiedyś i owszem, teraz jeśli już to sporadycznie, od
wielkiego dzwonu tudzież dużej potrzeby :) Najczęściej "pomagają" wałówką z przetworami po weekendach :) Jak to normalni, fajni rodzice.

10. Czy zastanawiałam się jakby potoczyło się moje życie
gdybym tak wcześnie nie została mamą?

Owszem, ale nie zamieniłabym niczego. No, może drobiazgi :)
Na medycynę i tak startowałam ale się nie dostałam i myślę że tu by się nic nie
zmieniło. Za to w życiu prywatnym mogłoby się dużo zmienić i uważam na negatyw-
byłam baaardzo zaangażowana w związek z bioojcem, a im dalej w las, tym
bardziej się przekonuję jak toksyczna była ta relacja. A tak zostało to ucięte
bardzo szybko i jasno. Na pewno macierzyństwo mnie bardzo zmieniło, uodporniło
i wzmocniło. Mimo wszystko to mi to wychodzi na wieeelki pozytyw, więc... :)

11. Jak moi rodzice zareagowali na moją ciążę?

Mama płaczem, tacie ponoć było przez dwa dni bardzo przykro
i szkoda mnie, mojego "dzieciństwa". Szybko się pozbieraliśmy.

12. Mój ulubiony sposób spędzania wolnego czasu...

... na pewno z bliskimi, i aktywnie, mimo że ciężko się
zmobilizować czasami :) Lubię zwiedzać, tańczyć, jeździć na rowerze, pływać,
kibicować, czytać książki, układać puzzle i oglądać filmy/seriale.

13. Czy wybaczyłaś już swojemu ex, że zostawił Cię w ciąży?
Czy macie obecnie jakiekolwiek relacje?

Obecnie bioojciec jest mi raczej obojętny, ale czasami mam
ochotę mu nagadać (np. niedawno, kiedy stwierdził że chciałby zabrać Córeczkę
na wakacje na kilka dni, kiedy przez 6,5 roku jej życia ciurkiem był z nią może
4 godziny, i to ze swoją mamą na podorędziu i niemal się obraził jak mu
odmówiłam) więc momentami można powiedzieć że nie :P Ale jak już pisałam wyżej-
cieszę się że zrobił to zrobił wtedy kiedy to zrobił, bo udało mi się to
wszystko poukładać in plus a nie zniżać się do jego poziomu resztę życia.

No mamy, kiedy dzwoni do Córeczki albo pogadać o jakiś
sprawach odwiedzinowo- finansowych, albo kiedy przyjeżdża ją odebrać/odstawić
po wizycie. Ale rodzi mi się pomysł żeby spróbować króciutkich spotkań, nas i
jego z jego "panią z którą się ożeni" jak to powiedziała Córeczka
ostatnio :P

14. Jak potoczyło się jego życie?

To co wiem- od kilku lat ma tą samą dziewczynę, teraz już
narzeczoną. Pracuje w zawodzie i niedawno wyprowadził się od rodziców i
zamieszkał z narzeczoną. Ot, tyle. Co się poza tym dzieje, nie mam pojęcia i
szczerze- szczególiki mnie nie interesują.

 

Trudne pytania pozadawałyście, trudne :) Mam nadzieję że odpowiedzi Was satysfakcjonują.

02:50, cinnamon.tea
Link Komentarze (7) »
środa, 22 sierpnia 2012

Nie brałam udziału w żadnych łańcuszkach, ale może macie jakieś pytania do mnie? Piszcie w komentarzach, macie 48 godzin, postaram się szybciutko odpowiedzieć :)

12:04, cinnamon.tea
Link Komentarze (7) »
czwartek, 16 sierpnia 2012

Wchodzę dzisiaj na jeden z serwisów gdzie mam konto a tam... 4 weeks 2 days do Wielkiego Dnia!

O matulciu!

Mam straszną sinusoidę jeśli chodzi o samopoczucie wobec spraw ślubnych. W ciągu dwóch godzin z radości i "niemogęsięjużdoczekać" przechodzę w "mam tego dość" i "byle już było po". Mam nadzieję że jakoś uda mi się toto wyrównać i wszystko będzie dopięte na ostatni guzik :)

 

Wczoraj byliśmy ze znajomymi na Ślęży- ale były tłumy! Podobało nam się bardzo, a z tymi znajomymi chyba będziemy się tak wybierać od czasu do czasu. I fajnie jest.

niedziela, 12 sierpnia 2012

     Wczoraj koło południa wreszcie doczekałam się spotkania z Narzeczonym. Dość rozłąki na kilka miesięcy, a to przecież było tylko 10 dni... :) Nie lubię się z nim rozstawać, mimo że oboje uważamy że od czasu do czasu to zdrowo się rozdzielić, przy czym chyba w naszym mniemaniu to jedna doba najczęściej wystarczy :P

     Dzisiaj kończy się Wielkie Święto Sportu. Straszliwie szkoda, że już, że następne letnie za 4 lata, a tyle się dzieje przez taki kawał czasu... Bardzo chciałabym kiedyś tam być, tym razem udało się to mojej sis, która dzisiaj kibicowała swojemu znajomemu maratończykowi (pisze o bieganiu). My z bratem, z tatą, z Narzeczonym wciąż sobie marzymy. Ale może kiedyś się uda...? Mam sporo przemyśleń po tej olimpiadzie (sędziowie do d..., kibice rewelacyjni, wymarzeni; nasz wynik- hmm piękno sportu, wszystko jest możliwe- Radwańska z finału Wimbledonu do pierwszej rundy na olimpiadzie; Dołęga się spalił a Bonk zdobył brąz itp) ale chyba nie ma co się tu rozpisywać, pewnie część z Was w ogóle się nie przejmuje sportem :P

     Córeczce wyrzyna się pierwszy stały ząb, a ona sama już "wyruszała" drugą dolną dwójkę- obstawiam że wypadnie w tym tygodniu. Jakoś dała dziewczyna radę z młodszymi kuzynami którzy szalały w domu dziadków od czwartku. Pół olimpiady zachęcałam ją żeby oglądała i powiedziała co się jej najbardziej podoba. No i większą część czasu to jazda "końska", WKKW się jej najbardziej podobała. Chwała Bogu wczoraj oglądałyśmy gimnastykę artystyczną! No i szukam, może jest we Wrocławiu jakaś sekcja, bo jak się jej spodobało to może niech spróbuje? :)

 

    Do ślubu niecałe 5 tygodni... Troszkę zrobiłam w tym tygodniu, udało się mi z przyjaciółką dojść do konsensusu i wybrałyśmy torta; byłam na jednym cięciu i dwóch fryzurach próbnych i już fryzurę mam wybraną. Rekonesans w cenach alkoholi za mną, kupowanie wstążek i wstążeczek też, zaprojektowane są zawieszki na alkohol i zaczęłam już pracować nad podziękowaniami dla rodziców. Acha, no i kupiłam sobie szpilki na poprawiny i jest szansa że znajome, bliskie mi osoby będą śpiewać na naszym ślubie ;D Okej, starczy tego sprawozdania, czas się zbierać do spania :)

środa, 08 sierpnia 2012

     20- albo 30-minutowe randki z Mel B są wykańczające, ale wydają się skuteczne :) Niestety szóstka Wiedera padła zanim osiągnęłam półmetek. Ćwiczyłam i 40 i 50 minut a czasu brakło... Mel jest w tej kwestii fajniejsza :)

     Olimpiada jest ekstra! Czemu tylko raz na 4 lata? Żeby zawsze pokazywali kajakarstwo górskie, kolarstwo torowe, triathlon, strzelectwo czy badminton... Właśnie dlatego to jest dla mnie Święto Sportu- bo nie tylko sztampówki się liczą! Jutro oczywiście trzymam kciuki za siatkarzy, ale codziennie gdzieś uronię łzy- ze wzruszenia, jak wczorajsi medaliści- wielkie chłopy-się wzruszają, albo z żalu, że znowu coś nie wyszło. Ot, taka ze mnie kibicka- wariatka. A młoda dzisiaj nie chciała odejść od telewizora, bo jej się podobało jak lekkoatleci biegają :)

     Córeczka była dzisiaj na "wizycie"- jesteśmy w moim rodzinnym mieście, więc zgłasza się jej bioojciec. No i trzeba przyznać, dzisiejsze 6 godzin to jeden z najdłuższych albo najdłuższa wizyta/czas spędzony z nim. A Córeczka ma skończone tydzień temu 6,5 roku :P

      Co do Córeczki- uszczęśliwiłam ją po raz kolejny kupując jej pismo "Cudaczek", które baaardzo serdecznie polecam!

     Świetnie rozwijające, zamiast jakiegoś plastikowego badziewia dodawanego do innych czasopism dla dzieciaków, jest tekturowa wkładka pt. wytnij i sklej. W poprzednim numerze, który kupiliśmy z Narzeczonym dla młodej przed jej wyjazdem nad morze, były trzy zwierzątka- kostki. W tym- samolocik, z tym że porządny, wczoraj na działce lądował i na drzewie i nic mu się nie stało :) Polecam baaardzo- myślę że i dla pięciolatków i dla ośmiolatków będzie to świetne urozmaicenie.

     Został miesiąc i tydzień do ślubu! A ja baaardzo tęsknię za Narzeczonym, nie widzieliśmy się właściwie tydzień, zobaczymy się najpóźniej w sobotę. Doczekać się nie mogę :) :* Jutro lecę na fryzurę próbną, pojutrze spisuję umowę na tort. Więc coś tam leci!

czwartek, 02 sierpnia 2012

Upał. Gorąco!

Trwa Święto Sportu, więc ja cała się cieszę- no i po 1,5 tygodnia mamy normalnie działającą kablówkę, więc cudownie się to wszystko ogląda :)

Jedziemy do rodzinnego miasta, może uda się pójść z Córeczką w góry, załatwi się sporo spraw okołoweselnych... Córa wczoraj skończyła 6,5 roku, a nam zostało mniej niż 1,5 miesiąca...

Ściągam pierwsze artykuły na magisterkę.

Córeczce wyrasta już pierwszy stały ząb.

Dobrze mi w tym miejscu w którym teraz jestem :)

14:12, cinnamon.tea
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Created by Wedding Favors Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Od 15.03.13
Dodatki na bloga