RSS
sobota, 23 sierpnia 2014

Trochę spóźniona jestem z tym ostatnim wyzwaniowym wpisem jestem, ale muszę się od razu usprawiedliwić- udało się wczoraj, mimo mojego silnego przeziębienia, zrealizować naszą małżeńską randkę, i wybraliśmy się do kina ("Lucy").

Dzisiaj musiałam się już wpakować pod kołdrę i koc, i nasmarowana Aromatolem piszę do Was, chwaląc się nowym adresem kontaktowym bloga:

Zapraszam do pisania :) Mam nadzieję uzyskać od Was pewne aktualizacje, proszę także o podsyłanie swoich adresów blogowych+ haseł, jeśli je macie. Mam nadzieję, że posiadanie nowego  adresu kontaktowego pomoże mi nawiązać lepsze z Wami kontakty oraz wsiąknąć z powrotem w blogosferę :)

 

Dzięki za bycie ze mną podczas wyzwania Uli- spodobało mi się, będę wyglądać następnych :)

 

 

 

Tagi: zabawa
13:29, cinnamon.tea
Link Komentarze (1) »
czwartek, 21 sierpnia 2014

  Ula, uwielbiam Cię za tematy tego wyzwania, serio! :)

Znacie blogi Uli (senmai.pl i urszula-phelep.com)? Polecam serdecznie, ja trafiłam do niej szukając inspiracji i kursów rękodzielniczych (także na youtube). Wielu może się od niej dużo nauczyć!

 

Dawno temu założyłam sobie książeczkę, do której wpisywałam co fajniejsze cytaty, powiedzonka. Mam więc ich cały zbiór :) 

Mój ukochany cytat pochodzi z Seneki:
"Każdy jest na tyle nieszczęśliwy, na ile się za takiego uważa."

dla mnie ma znaczenie przewrotne- jeśli stwierdzam, że jestem szczęśliwa, to jestem. I mało co może mnie z tego stwierdzenia wyprowadzić :)

 

Na naszych zaproszeniach na ślub pojawił się cytat, który obojgu się nam bardzo spodobał, i rzeczywiście oddaje nasze podejście do małżeństwa, do Nas (autorstwa Erazma z Rotterdamu):
"O ile jest w ogóle niebo na ziemi
to można je tylko znaleźć
w szczęśliwym małżeństwie"

 

Mój ulubiony cytat znaleziony w sieci bardzo mi się przydaje w życiu (znalezione w podpisie któregoś forumowicza z forum.gazeta.pl):
"W dyskusji, nie zniżaj się do poziomu idioty, bo cię prześcignie doświadczeniem."

Tagi: zabawa
22:56, cinnamon.tea
Link Komentarze (1) »

    Kolejne fajne wyzwanie :)

    Aaaaby uporządkować moją kolumnę... najpierw zmieniłam szablon bloga :) Potem zmieniłam szerokość kolumny bocznej i głównej kolumny bloga, co chciałam zrobić już dawno, tylko... jakoś czasu i motywacji brakło :)

Okazało się, że ważne elementy kolumny już mam- jest archiwum, dostęp do nowszych wpisów, lista tagów. Łatwo więc dotrzeć do wcześniejszych wpisów. Blox nie jest najbardziej wymarzonym miejscem do projektowania swojego bloga, ale staram się jak mogę :) Zdjęcie z boku postaram się wstawić, a blog ten nie ma lansować mnie jako osoby prywatnej, dlatego nie ma odnośników do social mediów.

Poza dwoma najważniejszymi suwaczkami, w mojej kolumnie nie ma "rozpraszaczy" i reklam, więc kolumna jest- według mnie- przejrzysta. Linki czy więcej informacji o mnie są umieszczone na osobnych stronach. Mogę więc radośnie stwierdzić, że kolumna wygląda teraz całkiem nieźle!

A Wy co o niej myślicie? Może coś można jeszcze zmienić, udoskonalić? :)

Zapraszam do dołączenia do zabawy (jeszcze można!) lub choćby do zapoznania się z innymi blogami biorącymi udział w zabawie Sen Mai:


Tagi: zabawa
22:28, cinnamon.tea
Link Komentarze (1) »

    Dobrze się składa, że wzięłam się za to wyzwanie- bo obecnie jest to świetne pytanie. Miało się poukładać "wszystko", a niekoniecznie tak jest. Ufff, odpowiedzieć na pytanie, gdzie chciałabym być, jest też bardzo trafnym użyciem pytajnika...

    Za 5 lat...

... chciałabym wciąż robić to, co mnie tzw. "jara", a praca w biotechnologii to zdecydowanie coś, co powoduje, że czuję się w swoim żywiole. To, co wychodzi spod moich rąk, moje rękodziełka, też sprawia mi radość, pozwala na poznanie ciekawych ludzi. Zdecydowanie- zawodowo za 5 lat nie mam ochoty przenosić się nigdzie poza moje obecne obszary.

... moim wielkim marzeniem jest powiększenie rodziny, i jeśli udałoby się to w ciągu tych 5 lat, byłoby naprawdę pięknie. I tyle na ten temat :)

... chciałabym osiągnąć spokój. Życiowy, prawdziwy spokój. Nie po trupach, może osiągnięty przez dużą dozę kompromisów i ustępliwości, ale stabilny. I mój żołądek odpocząłby, i ludzi mi bliscy na pewno odczuliby to na plus. Tak więc chciałabym być otoczona spokojem, przede wszystkim.

... a jak mam sobie drobiazgi wizualizować, to nie chcę mieć nadwagi, dbać o zdrowie i urodę, oraz pojechać na te moje wymarzone wakacje na Bornholm ;)

... jest też jeszcze jedna kwestia... i chyba jestem już na to gotowa- za 5 lat chciałabym być w moim własnym (z Mężem i Córeczką oczywiście) mieszkaniu.

Ale co przyniesie mi los? Wiem już, że ciężko mnie złamać. Mając taką rodzinę, tym bardziej! Czuję się silna, mimo, że moja nerwowość daje o sobie znać najczęściej w pierwszej chwili pojawienia się problemu. Potem jest zawsze tylko lepiej. Wychodząc z takiego założenia, też mi lepiej pokonywać trudności. Może powinnam sobie życzyć, żeby i za 5 lat (za 10 i 20 lat także) odczuwać są samą siłę i optymizm? Chciałabym wierzyć, że to już tak będzie na stałe, i tego trenować nie muszę...

 

Do tego wpisu, jakże ważnego, zmotywowała mnie Ula z bloga senmai.pl:

Uwielbiam robić listy! Tym bardziej spodobał mi się pierwszy temat z wyzwania Sen Mai:

 

Jeszcze można dołączyć :) A ja sama uznałam, że to bardzo dobry pomysł na zmobilizowanie się i napisanie coś tutaj :)

Do końca sierpnia zostało praktycznie 10 dni. Dzisiaj wróciliśmy z krótkiego wypadu w rodzinne strony (prosto z pociągu pojechałam do pracy) i wpadam w wir roboty, bo mamy obecnie baaardzo intensywny czas w firmie. Dzieje się, oj dzieje :)

Dwa pierwsze punkty moich postanowień:

- zakończyć moją część tego "wiru" poprawnie, z ładnym raportem o czasie :)

- nie zapomnieć o życiu prywatnym- wybrać się z Mężem przynajmniej na dwie przyjemne "randki"- pójść do kina, oraz zrealizować zaproszenie na degustację czekolady.

Nawet jeśli nie uda się wykonać całej reszty, dwa powyższe punkty spowodują, że będę usatysfakcjonnowana z tego czasu :)

 

Jest jeszcze kilka rzeczy do zrobienia...

... przeczytać książkę; tą konkretną:

     Mąż jest nią zachwycony, a ja od nowa raduję się czytaniem :) Kryminał osadzony w powojennym Wrocławiu, w sam raz dla naszych kryminalnych gustów.

... wysłać 4 kartki z Postcrossingu

     od roku wysyłam kartki do Rosji i Niemiec. Jestem ciekawa, co mi się trafi w zamian :)

... uporządkować ciuchy swoje i Córeczki, ogarnąć jej pokój przed rozpoczęciem roku szkolnego

     nic miłego, ale jakie to potrzebne... moje półki z ubraniami to kwintesencja chaosu!

... kupić ROWERY!

     jesteśmy w trakcie procesu zakupowego i mocno trzymamy kciuki, żeby udało się nam w niedzielę wybrać na jakąś małżeńską trójmiejską wyprawę! Córeczka swój rower ma, a my dopiero spełniamy nasze marzenia o dwóch kółkach.

... szydełkować misie

     mam na "tapecie" 3 misie duże... i muszę zacząć pracę nad piętnastką mniejszych. Szaleństwo! Tak więc do końca sierpnia chciałabym skończyć te większe. Na taki termin wystarczy.

... obejrzeć odcinki Bones... aż do końca 9 serii

    ciężkie wyzwanie przy tylu zajęciach, jeszcze kilkanaście odcinków przede mną :)

 

A Wy? Jakie macie plany na koniec tego letniego miesiąca? Czekam na Was i zaraz zapraszam na następną część mojej realizacji wyzwania Uli :)

 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

   Odkąd Córeczka pojechała, czuję jedno- życie bez dziecka to życie nieuregulowane. Wręcz momentami chaotyczne! W poprzednim tygodniu zdarzyło mi się wyjść do pracy rano, ok 7.30, a wrócić o... 23. Albo w piątek- ok godziny 00.40. Przy czym ten drugi przypadek był zaplanowany- po pracy kino, po kinie małe zakupy, potem spacer i siedzenie nad Motławą. Zrobiłam kilka nadgodzin, kilka razy po prostu włóczyłam się po okolicy, "zwiedzałam". Weekendy planujemy i wychodzą nam nieźle, ale czasami nie ma możliwości nawet się wyspać :)

   Tęsknię za młodą, i już! Dlatego porobiliśmy różne roszady i jedziemy na Dolny Śląsk na długi weekend i dwa dni potem. Trochę pocieszymy się nią, trochę pospotykamy się z przyjaciółmi i znajomymi, może uda się nam jakiś mały wypad w nasze górki? Naładuję trochę akumulatory przed następnymi dwoma tygodniami w pracy, które zapowiadają się bardzo pracowicie.

   A co zrobiliśmy już?
- byłam na starcie Tour de Pologne- oczywiście :)
- kibicowaliśmy na regatach Sopot Match Race i uczestniczyliśmy w imprezach towarzyszących regatom (za 2 tygodnie tego typu zawody, dwie klasy niższe, odbędą się w Gdyni, i pewnie się na nie wybierzemy, bo bardzo się nam spodobało)
- chodziliśmy po Jarmarku Dominikańskim
- spędziliśmy cały dzień oglądając Red Bull Air Race w Gdyni (bomba!)
- byliśmy w kinie, na "Człowieku Bardzo Poszukiwanym", i bardzo się nam podobało
- kilka razy byliśmy na plaży i kąpaliśmy się (Sopot, Brzeźno, Górki Zachodnie, Stogi)- no bomba, morze jest wspaniałe w tym roku!!!
- przeczytałam dwie książki, co nie zdarzyło mi się chyba od kwietnia (zgodnie z zasadą, albo szydełkowanie, albo czytanie)
- zaczęłam robić maskotki szydełkiem- misie- robi się już trzeci, popyt, jak się okazało, na takie przytulasie jest bardzo duży :)
- przeżyłam straszny kryzys stomatologiczny, dwie wizyty na stomatologicznym ostrym dyżurze, rwanie, RTG, antybiotyk i inny mocny lek, słowem: Armagedon, a to jeszcze nie koniec, bo drugi ząb jest pilnie do leczenia...
-oczywiście mieliśmy gości, spotkaliśmy się też z innymi znajomymi którzy zawitali do Trójmiasta na wakacje
-dodatkowo nasz Kot miał pierwszy u nas atak padaczki, ale o tym mam nadzieję napiszę osobno.

   Atrakcji w Trójmieście w wakacje jest tyle, że naprawdę nie wiemy, w co ręce włożyć. W zeszłym tygodniu wymienialiśmy ok 10 imprez, na które chcielibyśmy iść, coś zobaczyć, a to przecież nie wszystko! To zachwyca!

   Standardowo jest gorąco, śmieję się, że pogoda w Gdańsku w tym roku to spełnienie marzeń wszystkich turystów razem wziętych- jest gorąco, wręcz upalnie, pada malutko, przede wszystkim podczas burz. Dzisiaj mamy odstępstwo od tej reguły, ale wczoraj radośnie chlupaliśmy się w morzu i było idealnie :)

   Tylko te tłumy... całkowicie zrozumiałam Gdańszczan bardziej od nas zaawansowanych, że za wakacjami nie przepadają. Długim Targiem nie da się chodzić. Pobrzeżem też. Monciak to już w ogóle osobna historia, rzeki ludzi się wylewają po prostu :) "Nasze" plaże gdzieś się zgubiły pod turystami. Ale i tak jest pięknie :) Bardzo się cieszę ze względu na osób, które żyją z turystyki, oraz z mojego własnego- bo na naszych południowych niemal- przedmieściach nie ma korków. Jak ręką odjął! Czasami zastanawiam się, czy rzeczywiście jest tak, że, za przeproszeniem, tylu tysiącom dzieci wozi się dupki do szkół... i wychodzi, że tak! Szczególnie to widać, gdy, tak jak ja, do pracy jeździ się na 8 godzinę.   

   To tak na szybko zdaję Wam, co się u nas dzieje. Coś ostatnio pisanie mi nie wychodzi, może razem z powrotem Córeczki złapię rytm? Mam nadzieję!

  

O autorze
Created by Wedding Favors Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Od 15.03.13
Dodatki na bloga